Zamieszczono
w listopadzie 2006
Serial
"Włatcy móch" można oglądać na TV4. Emisja: wtorki i środy,
godz. 23:10 (wersja pełna), powt. niedziele, godz. 20:00, 21:00. Od
14 listopada. Pod względem warsztatowym skromny, bez ambicji artystycznych...
i dobrze! Konwencja plastyczne znakomicie współbrzmi z rozkosznie niepoprawną
politycznie fabułą, w której paczka 4 pomysłowych kumpli (trzech safandułowatych
ośmiolatków plus jeden zombie) zmaga się z własnymi słabościami i beznadziejną
frustratką - nauczycielką nauczania początkowego (każdy z nas kiedyś
był chcąc nie chcąc pod kuratelą takich niewydarzonych panien, zatrudnionych
chyba tylko z litości). Znakomite, soczyste dialogi, rewelacyjna scieżka
dźwiękowa (głos Czesia - który zamierza zostać piosenkarzem i śpiewać
gorzkie żale - powalający) dobre tępo, klasyczna forma opowieści (każdy
odcinek ma początek, rozwiniecie akcji i zakończnie z suspensem - prawidłowość
bliżej nieznana polskim filmowcom), czyni z tego serialu znacznie ciekawszy
produkt od np. wymęczonego South Parku. Zwłaszcza dlatego, że nasz jest,
swojski. Nie przegapcie :-)
Duże
brawa dla TV4 która konsekwentnie zapoznaje polskiego widza z kreskówkami
dla dorosłych (no w kazdym razie nie dla maluchów). Za
co czasami obrywa.
Więcej
o serialu.
Fragmenty
serialu.
Zamieszczono
we wrześniu 2006
Rok
2007 będzie należał do :-)
Szreka Trzeciego. Polecamy w ciemno! A co poza
tym?
Te
:-)
polecamy; te można zobaczyć :-o;
a te zdecydowanie :-(
nie!
Już
dziś wiemy, że pewniakiem jest Ratatouille - doprawiony
czeskim humorem i designem ( filmem zajmował się m.in. Czech - Jan Pinkava,
autor nagrodzonego Oscarem filmu Geri's Game, a obecnie gmera
przy nim Brad Bird autor Incerdible oraz rewelacyjnej, a mało
znanej animacji Family dog). Zaglądaj od czasu do czasu na
tą stronę. Zobacz zwiastun.
Nie przegap :-)
The Simpsons Movie.
Nareszcie! Ostrożnie podchodź do produkcji Luca Bessona
:-o Arthur
et les minimoys. Francuzi mają słabość do wyszukanej formy,
z treścią bywa różnie. Zobacz
zwiastun. Daruj sobie :-(
Barnyard - rozczarowującą opowieść
o krowie, która musi dojrzeć i ochronić swoich kumpli z farmy przed
kojotami. No oczywiście jest kilka błyskotliwych scen - nam podobał
się Mr Boombastic, czyli ciemnowłosy, otyły, rapujący szczur.
Ostatnio jakoś rozpleniły się gryzonie (m.in. Flushed Away, Ratatouille).
Najbardziej wyczekiwanym filmem roku jest produkcja Studia
Ghibli :-)
Gedo
Senki (Tales from Earthsea)
na podstawie pierwszej części serii Ziemiomorze Ursuli Le Guin.
Reżyserią filmu nie będzie zajmował się Hayao Miyazaki, lecz, debiutujacy
w tej roli syn mistrza, 38-letni Goro Miyazaki. Zobacz zwiastun.
Garść informacji zanjdziesz też tu.
Animacja przypomina starsze dzieła ze Studia Ghibli - piękna, ręczna
robota. Jak zwykle także ścieżka dźwiękowa jest ujmująca. Singiel debiutującej
Aoi Teshima (obok na focie) z tytułowym utworem Therru's song wzbudził
wielkie zainteresowanie Japończyków. Tymczasem Ursula Le Giuin
dość chłodno odniosła się do filmu, twierdząc, iż jest dobry, ale
inny niż jej książka. Nie wiadomo czy film trafi do polskich kin...
O
pozostałych premierach wkrótce...
Zamieszczono
w styczniu 2006.
W
2006 roku
na ekrany polskich kin wejdzie kilka smakowitych animacji oraz zestaw
nieobowiązkowy fastlooków do szybkiej, bezmyślnej konsumpcji. Znak czasu
to dominacja 3D. Te :-)
polecamy; te można zobaczyć :-o;
a te zdecydowanie :-(
nie!
:-)
Nyocker! - węgierska, niepoprawna politycznie, nie tylko
dla pokolenia MTV, czad!
:-(
Bambi 2 - popłuczyny bo wielkiej klasyce, dla najmłodszych
strawialne,
:-o
Pinocchio 3000 - pierwsza kanadyjska animacja 3D, nic nowego pod słońcem,
:-(
Hoodwinked! The True Story of Red Riding Hood - Czerwony
i w dodatku Kapturek... tylko kilka zabawnych scen, animacja siermiężna,
rozczarowuje jako przydługa całość, koncept niezły ale na krótki metraż,
:-o
Ice Age: The Meltdown - nuda, irytujacy dubbing; nic nowego,
choć rendering futrzaków lepszy niż w jedynce,
:-)
Frank & Wendy - warto, bo niecodziennie mamy możliwość
obejrzenia animacji z Estonii, haotyczna i obrazoburcza, miejscami śmieszna
animacja w konwencji MTV, i w dodatku 2D, to dziś rzadkość,
:-)
Asterix et les Vikings - znakomity, umiejętnie wykorzystujący
technikę cyfrową do produkcji dwuwymiarowej, ale polecamy w oryginalnej
wersji językowej, zobacz też: strona
filmu, strona w polskiej wersji
językowej, strona oficjalna
Asterixa.
:-oThe
Wild - żeby tak bezceremonialnie kopiować Madagaskar... wstyd;
ludzie z Disneya niegdyś wyznaczali trendy...Disney się w swej kapsule
hibernacyjnej przewraca... ale pod względem technicznym - doskonała!
:-o
Cars - pomysłowy i dopracowany film Pixara, jednak nie
ujmuje tak jak np. Toy Story, ździebko na siłę Lasseter chce nas przekonać
do tego świata automobili - ale i tak warto!
:-o
Over the Hedge - pocieszna animacja, trzyma dobry poziom,
poprawna rzemieślnicza robota
:-(
Monster House - najpierw sfilmowano aktorów by potem olbrzymim
nakładem sił i środków przerobić materiał na 3D... niepotrzebnie.
:-)
Mercano, el marciano - nie widzieliście Marsjanina Mercano?!
Hańba - jazda do kina! To absolutnie unikalna, w konwencji młodzieżowej
anarchii i zgrywy opowieść do tego zręcznie animowana klasycznie. Czuje
się, ze robili ten film młodzi entuzjaści a nie zniewoleni animatorzy
i sztab socjotechników z wielkiej wytwórni. Zobacz też tu.
:-o
S.O.S. Planet - ekologicznie i w trzech wymiarach
(IMAX),
:-o
Open Season - animowane zwierzaki, stylizacja przypomina
nieco klasyczne disneyowskie opowieści o niezgułowatym misu - łasuchu
z parku Yelowstone. Wesoły - polecamy.
:-)
Flushed Away - przełomowy, jak kiedyś Toy Story - postacie
animowane cyfrowo w taki sposób, aby wyglądało, że są animowane metodą
poklatkową, z której Aardman słynie. Hmmm... musimy to przemyśleć.
:-o
Happy Feet - doprawdy uroczy! Pingwiny pocieszne bardziej
niż kiedykolwiek przedtem.
Uzupełnienie
z wrzesnia 2006
:-o
Dragon Hill. La colina del dragón to hiszpańska
suprprodukcja o smokach, klasycznie animowana, z designem i krzykliwą
kolorystyką przypominającym nieco telewizyjne produkcje Disneya; dzieciom
się spodoba, szczególnie w polskiej wersji jezykowej z łzawym utworem
tytułowym w wykoniu Edyty Górniak.